Category Archives: qra myśli

Prace domowe

Nie wiem, czy też tak macie.

Ale mam takie rzeczy, do których zbieram się niczym pies do jeża. Mam wrażenie, że będzie to jakaś strasznie ciężka czy strasznie zajmująca czas praca.

Tak było z odmrażaniem lodówki.

Mam lodówke na szczęście 2-kompresorową, co w ogóle robotę związana z odmrażaniem (bo jednak co jakiś czas trzeba odmrozić, umyć itp) rozłozyć na 2 razy.

I co? Patrzylam na tę zamrażarkę i myślałam: no jutro to się wezmę. Jutro nadchodziło i ja znów: no jutro to się wezmę. I noc. I w końcu nadszedł dzień,  kiedy sobie powiedziałam: a dlaczego nie teraz. No i się wzięłam. Robota poszła super sprawnie 😉

Podobnie z lodówką. Cały czas, że jutro, że dzis to mało czasu. Dziś zajęło mi całe wymycie gruntowne lodóweczki jakieś 30 minut.

 

Gdy następnym razem będe sie tak zastanawiać – wróce do tej notki 😉

Ból serca…

Chciałam sobie poprowadzic fajnego bloga.

Na początku wychodziło to całkiem nieźle. Owszem. Bawiłam się całkiem fajnie, po rosnącej ilości odwiedzin widziałam Wasze zainteresowanie.

No coż. Niestety zwykle znajdzie sie „czarna owca”, która chce wszystko zepsuć.

Paulinko – przykro mi – nie chce mi się więcej czytać, że powinnam mieć mopa parowego, że jestem durna, bo myje podłoge chemikaliami, że zatruję tym kota, że … i wiele wiele innych zarzutów.

Decyzja dojrzewała we mnie parę dni i umieszczam ją tu oficjalnie.

Ja chce, by strona się dalej rozwijała, była źródłem inspiracji dla wszystkich – dla mnie, dla moich znajomych i dla ich znajomych. Nie hccę, by była miejscem, gdzie ktoś będzie pokazywał „a u nas w Hameryce”.

Żegnam więc i mam nadzieję, że już nigdy więcej nie będę musiała blokować żadnego uczestnika ani strony ani tym bardziej bloga.

Pozostałych uczestników bardzo przepraszam, że robię to dopiero teraz.

Dbanie o siebie czy przeginanie

Zainspirowana komentarzem do jednej z notek stwierdzam, że należy zająć się tematem dbania o siebie.

Gdy myślę o swoim dzieciństwie to staje mi przed oczyma moja sąsiadka. Otóż ona była klasyczną kurą domową, na posiłek w domu czekali zawsze 2 panowie: mąż i syn, którzy nigdy jej w niczym nie pomogli. A ona kojarzy mi się z widokiem kobiety obładowanej siatami. Co do dbania: jej włosy nigdy nei widziały fryzjera, obcinała ja siostra, spódnice robiła sobie sama na drutach. Słowem wyglądała nijak.

Nie jestem zwolennikiem czy też zwolenniczką robienia z siebie plastikowej laski. Nigdy ni dopinałam sobie włosów, nie korygowałam nsa czy piersi. Ale dbam o włosy, chodzac do fryzjera, zmieniam ich kolor, by wyglądać ciekawie. Chadzam do manikiurzystki, by moje dłonie były zadbane. Odwiedzam pedikiurzystkę, nie tylko po to, by wygodnie mi się chodziło, ale też i po to, by moje stopy wygladały atrakcyjnie w sandałkach latem na plaży (nie noszę sandałków do pracy).

Pomiędzy robieniem z siebie miss plastik a nie dbaniem o siebie jest cała wielka przestrzeń, którą doskonale mozna wypełnić. I ja staram się to robić.

Typowy pokój w pracy

Takie luźne przemyślenia i możecie się z nimi zgadzać lub nie.

Wyobraźcie sobie taki typowo meski pokój w pracy. Nie gabinet prezesa, ale miejsce, gdzie pracuja sami faceci, gdzie nikt więcej nei wchodzi, nie bywaja klienci. I co? Na ścianach mamy kalendarze z panienkami. Dowolna ilość, w różnej konfiguracji, z samochodami, bardziej lub mniej porozbierane.

Zastanawia mnie, że jednak takich kalendarzy z facetami jest jak na lekarstwo. Owszem są, ale mało. Czy męskie ciało nie jest sexy? Czy niechętnie powiesiłybyśmy jakieś ciacho w swoim pokoju? A może od razu czułybysmy, że zdradzamy tym naszego partnera?

No właśnie. Często jest tak, że to jednak kobieta jest tą potulną spolegliwą istotką, której nei wolno się umówić z kolegą (bo przecież od razu zdrada), nie może spojrzeć czy uśmiechnąć się do kogoś na ulicy (na pewno zdradza!), a juz powieszenie zdjęcia innego samca w pokoju w pracy świadczy o zdradzie w najwyższym stopniu.

Co wy na to miłe Panie?

Dzień Kobiet a…

Nie jestem tak stara, by pamiętać socjalistyczne obchodzenie Dnia Kobiet, ale zawsze wszędzie wspomina się nieśmiertelny goździk i paczkę rajstop. Tak jak z goździka to pewnie niespecjalnie bym się ucieszyła, tak rajstopy zawsze się przydadzą.

W każdym razie ówczesne świętowanie miało w sobie coś z obowiązkowości, masowości.

Potem mozna było obchodzić już domowo, o ile ktos chciał.

A teraz… Cóż. Pojawia się facebook i znów jest masowość. Nie wierzycie? A jednak. Dziś na profilu koleżanki widziałam zdjęcie, na którym ona po prostu tylko została „oznakowana” pośród wielu jego znajomych, przyjaciółek, koleżanek i pod spodem such, oficjalne, te same życzenia. Czy chciałabym w ten sposób? Nie. Wolę w ogóle nie dostać żadnych zyczeń, w ogóle nie być na rozdzielniku rozdawnictwa „1 goździk + 1 para rajstop + uścisk dłoni prezesa”.

Chcę byc jedną jedyna, zauważoną, docenioną. Ale nie tylko dziś, chcę by mój mężczyzna docenił mnie każdego dnia.

I tego Wam tak naprawdę życzę – nie dajcie się oznakowywać na zdjęciach razem z setkami koleżanek, nie dajcie się zrównywać z setkami innych współpracowniczek. Bądźcie jedyne, niepowtarzalne 😉 Bądźcie sobą;) Bądźcie kobietami.

Wiosna

Za oknem może nie jest jeszcze jakoś specjalnie cieplutko, ale to piękne słoneczko nastraja bardzo pozytywnie i powoduje, że czujemy sie lekkie i zaczynamy myslec o wakacjach.

Tja, wakacje. Bierzemy dowolny folder a tam super laski, opalone, bez cellulitu. A nasze lustereczko powiedz przecie jakos kłamać nie chce. Tu i ówdzi epokazuje te nadmiary ciała, tu i ówdzie ten cellulit…

Heh, kobiety to jednak lekko nie mają.

Nie wiem jak wy, ale ja co jakis czas twardo postanawiam rozpocząć dietę. Dietę prowadzę maksymalnie 3 dni, po czym szlag mnie trafia. Oczywiście zarzucam też wszelkie ćwiczenia, bo mnie wszechogarniający leń opanowuje.

W sprawie diet odbyłam kiedys rozmowę z dietetyczką i ona spokojnie stwierdziła, że dieta nie może byc taka ogólna, „do wszystkiego”. Juz przeciez reklama mówi, że jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego. Tak więc pewnie na początku drogi zwanej odchudzaniem warto zainwestować i udać się do dietetyka, który ułozy nam plan odzywiania sie.

Chcę jeszcze zaznaczyc, że wszelkie rygorystyczne diety mogą wam tylko zaszkodzić, a nie pomóc, więc tez nie dajcie się nabrać. To co? Zaczynamy? Mamy marzec, do lipca damy rade!

Wyglądaj sexy ;)

Mając 16 lat postanowiłam przymierzyć suknię slubną mojej mamy i ciotki. Cóż, sukienka okazała sie przywąska. Nie zmieściłam się w biodrach no i w cyckach. Z duma mogę jednak się pochwalić, iż wówczas miałam rozmiar  90-60-90.

Z upływem lat zrobiłam się jak rozklapciała purchawka i nie piszę tego po to, by mnie ktoś tu podnosił na duchu, że jestem nadal atrakcyjna i w ogóle super laska i kusze facetów. Nie jestem extra i mam tego pełną świadomość. Jedyne co mam do pokazania to piersi, które też doprowadzają mnie do szału. Dlaczego? Jest to ich rozmiar.

Stąd od paru dobrych lat korzystam ze sklepów dobierających bieliznę, a nie kupuję sama i Wam tu czytającym też to doradzam. Powiem Wam, że zupełnie inaczej można się poczuć, wygląda sie lepiej, bardziej sexi. No a kiedy się wygląda sexi to przecież świat do nas należy no nie?;)

Odsyłam Was do specjalistki 😉 Dajcie z siebie zrobić kobietę 😉

Stare przepisy

Ostatnio likwidowałam mieszkanie mojej mamy i jedną z pierwszych rzeczy jaką zabrałam to były przepisy kucharskie.

Jest jedna rzecz, na której mi szczególnie zależało – zeszycik mojej babci. Babcia żyje jeszcze, w ogóle jest w świetnej formie, ma 93 lata:)

Przepisy może nie mają jakiejś super wartości merytorycznej, ale sa dośc ciekawe ..

Dlaczego??

Wrzucać będę różne 😉

Odwracamy i…

Jakoś wczoraj oglądałam program Marthy Stewart. Ja wiem, że to jeden z oszukańczych programów, gdzie nie ona gotuje czy szykuje cokolwiek. Ważne jest robienie tego całego szumu wokół siebie.

No, ale nie o tym miało być.

Opowiadała o tzw. cieście odwróconym. Ni diabła wcześniej nie słyszałam o odwróconych ciastach. Owszem o sernikach, drożdżowych, makowcach, francuskich, kruchych. No rogalach, muffinach itp. Ale odwrócone? Nie bylo. To oczywiście nie oznaczało, że takie ciasto nie istnieje. Oznaczało tylko, że trzeba obejrzeć jak to się robi.

Bierzemy formę do ciasta. Przepisu na ciasto nie pomne, ale to zupełnie nie o to chodzi. Smarujemy formę tłuszczem, wysypujemy mąką. Po czym układamy owode pocięte ładnie w cząstki. Potem to zalewamy ciastem. No i ona to ciasto upiekła. Po czym odwróciła, wyjęła z formy.

Ha! Jeśli spodziewacie się, że napisze, że np. kawałek ciasta nie wyszedł to nie 😉 Wyszło całe ciasto. Wyglądało jednak jakby ktoś na nim usiadł. Tak jak na filmach rysunkowych, dosłownie. Walory smakowe może i miało.

Nie chciałabym czegoś takiego podać swoim gościom, w końcu zjada się także oczami 😉