Category Archives: przepisy

Łosoś, sos śmietanowo-serowy-serowy + makaron

Proste, syte i smaczne.

makaronu nie kupuję. Od czasu, gdy na alledrogo zakupiłam prosta maszynke do makaronu staram sie jednak robic makaron sama.

Wczoraj też. Bo i co za sztuka 😉 100 gr mąki, jajko, łyżka oleju i woda, no tak, by sie złączyło. Trochę ciasto odpoczywa. Potem maszynka wałkuje. Płaty rozwałkowane muszą wyschnąć, bo jednak potem ładniej sie tną na paseczki 😉

 

Sos robiłam w ten sposób: śmietane 36% wlałam na patelnię (ilość na oko), dodałam trochę (szczyptę) gałki muszkatołowej, zaczęło troszke gęstnieć, dodałam ser Lazur. Podprawiłam mielonym pieprzem.

Makaron ugotowałam w wodzie z dodatkiem łyzki oleju i już 😉

Podałam z sosem.

PYSZNE 😉

Sałatka na wiosnę

Mysleliscie pewnie, że o was zapomniałam.

A nie 😉 Tylko ogólnie pogoda za oknem zniechęca do „chciejstwa”, więc postanowiłam odpuścić.

 

Ale dziś mam dla was przepis na prostą sałatkę. Sałatkę jadłam u znajomych, jest super i w jedzeniu i szykowaniu.

 

Po pierwsze nalezy ugotować makaron w kształcie ziarenek ryzu. Ja swój ostatnio kupiłam w BOMI, sa tam dwa gatunki, to kupiłam ten drobniejszy (jest drugi, bardziej płaski, ale do tej sałatki to jednak taki sobie). Ja gotuje około 1/2 opakowania.

Gdy makaron wystygnie biore jeden długi zielony ogórek. Obrany kroje w drobna kostkę.

Do tego dodaje wędzoną pierś kurczaka. Najlepsza do kupienia w Biedronce (w paczkach zafoliowanych po 2 sztuki). Tne w drobna kostkę.

 

To wszystko mieszam z majonezem.

Wstawiam do lodówki. Smacznego 😉

Sałatka warzywna

U mnie w domu robiło się klasyczną sałatkę warzywną. A więc żadnych dodatków typu kiełbasa (kiełbasa warzywem nie jest), kukurydza, papryka itp.

Klasyka wiedzie prym.

Zakupiłam dziś na lokalnym targu warzywa: marchew, pietruszkę, selera, ziemniaki, cebulę i do tego jabłka (słodkie, ale kruche).  Do tego kiszone ogórki.

Zapytacie ile? A tak ze 4 marcherwki, 2 pietruszki, 1 mały seler, z 5 ziemniaków, 1 cebulka, 3 duże kiszone ogórki. No i puszka groszku konserwowego.

Warzywa ugotowałam nieobrane. Ostudzone obrałam.

W ogóle cały myk ze smaczną sałatką polega na drobniutkim pokrojeniu wszystkiego w kosteczkę, co też uczyniłam.

Normalnie robię własny majonez. Biorę 1/2 litra oleju, dodaje ok. 1 łyżeczki musztardy, szczyptę pieprzy i szczyptę soli, wyciskam cytrynę (parę kropel), dodaje 1 całe jajko i ubijam takim stojącym mikserem pałkowym. Dzis akurat majonez miałam kupny, więc wykorzystałam.

Sałatkę doprawiłam pieprzem, sola, łyżeczką musztardy i majonezem. Przełozyłam do misek i po wierzchu udekorowałam majonezem 😉

MNIAM 😉

 

 

Julia Child

Pod wpływem filmu „Julia i Julie” przeczytałam książkę Julii Child. Po tej lekturze doszłam do wniosku, że nawet najgorszy tłumok i niezguła jest w stanie nauczyć się czegoś i w końcu będzie w stanie ugotować coś, z czego będzie zadowolona.

Po tej lekturze zaczęłam eksperymenty z jajecznicą.

Moje dziecko zaczęło prócz normalnej jajecznicy z przyprawami lub szczypiorkiem dostawać jajecznice z mlekiem, jajecznice ze śmietanką, jajecznicę z kurkami, jajecznicę z żółtym serem. Pełna dowolność i fantazja 😉

Polecam, bo smak inny.

A jedliście???

Nie wiem jak u Was, ale u mnie w domu jadało się zawsze placki ziemniaczane z cukrem.

Czyli: ścieramy ziemniaki na drobnej tarce, dodajemy jedno jajko, mieszamy, dodajemy mąki. To wszystko na oko, nie może być zbyt płynące ale i zbyt sztywne. Ja smażę na oleju, tak się nauczyłam.

U jednego z moich chłopaków placki ziemniaczane jadało się ze śmietaną.

 

Ale … kiedys przeczytałam, że można jeść inaczej. Otóż robimy normalne placki ziemniaczane. Na wierzch kładziemy kawałek łososia sałatkowego (nie jest zbyt drogi, a często można kupić w promocji), do tego ubijamy śmietanę kremówkę i kładzieny łyżeczkę. Oczywiście ubijamy bez cukru!!

Spróbujcie. Dla mnie to taki posmak luksusu 😉

Przepis na rybę

Chciałam się z wami podzielić fajnym przepisem na rybę 😉

Mało kto zna taki przepis, a jest fajny, ryba smakuje zupełnie inaczej i jest zupełnie inaczej podana. Nie jest smażona, jak zwykle.

Kupuje do tego mrożone filety tilapii (dostępne w większości sklepów). Na jedną osobę jeden filet. Rybe jako taką ja szykuję w parowarze, ale można równie dobrze gotowac w wodzie, w garnku. Przyznam jednak, że w parowarze jest smaczniejsza.

Opowiem jak szykuje w parowarze: biorę filety osypuję nieco vegetą (ryba jest smaczniejsza) i wkładam do parowaru na ok. 30 minut.

Tu będzie troszke nie po kolei: biore ugotowane jajk ana twardo i ja kroje w drobą kosteczkę, wkładam do małego garnuszka. Dodaję masło i zostawiam.

Obieram ziemniaki, Z ziemniaków robię puree. Z doświadczenia przyznam, że najlepiej jednak do tego dania smakuje 😉

Na sama górę parowaru wkładam mrożony groszek.

I teraz tak: z jajek robię sos jajeczny. Nie może jednak być zbyt płynny, chodzi tylko, by tłuszcz nadał ścisłości jajkom. To trzeba sprawdzać. Robimy ten sos w ostatniej chwili, gdy ryba i puree ziemniaczane sa już gotowe.

Podajemy w ten sposób, że sos kładziemy na rybe.

Wypróbujcie. WARTO!

Ugotowaliśmy rosół i co?

Jak pisałam: wyjąć warzywa i mięso z rosołu.

Jasne, wygodnicki człowiek pewnie by to pyrgnął gdzieś i wywalił do śmieci. Ale tak naprawdę to super sprawa i możemy to wykorzystać przy niewielkim nakładzie pracy, by zrobic cos bardzo fajnego na obiad.

Nie dajcie się oszukać, że gołąbki to mięso plus ryż. To nie gołąbki. Tak samo gulasz to nie sa same warzywa. To MIĘSO przede wszystkim. No chyba, że w tak zwanym międzyczasie przeszliśmy na wegetarianizm. Ale nie podejrzewam.

Większość lubi mięso i już 🙂

No więc mamy to mięso i mamy ugotowane warzywa. Samo dobro. Podejrzewam, że większość z was ma w domu maszynkę do mięsa. Ok, nie każdy ma takie cudo jak maszynka elektryczna, no ale może chociaż taka po babci, ręczną? Zakładam, że tak…

Bierzemy to wszystko, mielemy. Tu nie zapomnijcie wcześniej wywalić kości oddzielając je od mięsa. Dlatego ja biorę udko, bo relatywnie łatwo jest oddzielić mięso w przypadku udka. To wszystko mieszkam, dodaje troszkę pieprzu, troszkę vegety, nie solę (ja w ogóle nie solę).

Na patelni smażę zwykłe naleśniki i potem gdy przestygną zawijam w to porcje mięsa z warzywami. Biorę tak około łyżki. Jak zawijam? Kładę na mniej więcej środek porcję mięsa, potem składam boki i zawijam w formę walca.

Takie krokiety mrożę. Coś takiego u nas w domu nazywało się zawsze pasztecikami. Gdy mam na to ochotę biorę po prostu i kładę na patelni, odgrzewam na maśle klarowanym (lepiej się smaży niż na margarynie – masło klarowane jest wydajniejsze). Podaję z … barszczem knorra (gorącym kubkiem).

Przy okazji postaram się wrzucic zdjęcia.

Aha – mięso przemielone można mrozić, nie trzeba koniecznie od razu robic krokietów – przetestowane.

Rosół

Powinnam zacząć tak: otwórz google i wpisz: rosół domowy…

Niby żaden problem, a jednak. Dobry rosół to kwestia oczywiście smaku, ale przede wszystkim czasu. Rosół to nie fast food, im dłużej i wolniej się gotuje tym potem jego smak jest lepszy i ciekawszy.

Czytałam kiedyś, że rosół był lekiem, dawano go oczywiście na rozgrzewkę, na wszelkie przeziębienia itp.

No a teraz do przepisu. Oto mój pomysł na rosół, taki prawdziwie domowy: kupuję włoszczyznę albo dobieram normalnie najlepiej w warzywniaku parę marchewek, seler, por, pietruszki. Koniecznie kupuję małą kapustę włoską i cebulę. Z mięsa kupuję kawałek kurczaka (zwykle udko – jedno wystarczy – dlaczego udko, to napisze w innym poście) i kawałek wołowiny (musi to być kawałek wołowiny z kością!!!, nieduzy, tak ze 30 deko na normalny duzy garnek rosołu). Tu oczywiście ja podaje przepis na oko. Niektórzy będa się burzyc i mówic, że co za przepis na kurczaku a nie na kurze. A tak!! Bo kura jest za tłusta jak dla mnie. I tyle.

Po zakupach przychodze do domu i wlewam do gara tak ze 3/4 zimnej wody, myje mieso, dodaje do garnka pare ziaren ziela angielskiego, pare ziaren pieprzy, tak ze 3 listki laurowe i łyżkę vegety. Nie solę w ogóle, to załatwia mi vegeta, która ma w swoim składzie sól.

Doprowadzam do wrzenia i niech potem tak pyrka z godzine. Obieram włoszczyznę, dokładam. Próbowałam kiedyś z gotowaą włoszczyzną, mrożoną (kupowaną w sklepie). Niestety to nei wychodzi, nei daje takiego smaku, zupełnie nie wiem dlaczego. Dodaję wtedy też i kapustę. Dajlej niech się gotuje na wolnym ogniu (ledwo ledwo), aż warzywa będa miękkie. Wtedy należy opiec cebulę. Tu wielki plus mają posiadacze kuchni gazowych. Ja nie mam, więc po prostu na patelnie wrzuciłam cebule i ją „spaliłam”. Po co?? Taka cebula daje kolor. A z kolei ta kapusta włoska daje smak – słodki i bardzo fajny.

Mamy juz gotowy rosól. Wyjmujemy wszystko łyżką cedzakową i przecedzamy rosół. Na sam koniec doprawiamy jeszcze mielonym pieprzem. Przetestowane, że właśnie na sam koniec dodany daje bardzo fajny zapach 😉

Ja osobiście robię własny makaron. Jakis czas temu kupiłam maszynke do makaronu i cała praca jest bardzo szybka, zaś makaron jest super 😉

 

Podajemy rosół z posiekaną pietruszką 😉 Satysfakcja gwarantowana.

 

PS

Z wyjętymi warzywami i mięsem coś robimy. Co… napisze w następnym odcinku 😉