Category Archives: kosmetyki

Dziś na szybko

O twarzy.

Jakis czas temu z przerażeniem odkryłam, że na twarzy pojawiają mi się pryszcze. Ha! Z jednej strony to radosne, bo przecież trądzik świadczy o młodości, ale z drugiej tenże trądzik był całkiem nie do opanowania.

Oczywiście jako typowa kura domowa co zrobiłam? Wujek google i szukałam, szukałam i wyszło, że Qradomowa ma trądzik różowaty. No umarł w butach ;( Nic to, zaczęłam wymyślać maseczki drożdżowe w kąpieli, maseczki odżywcze z miodem, do tego milion preparatów bez recepty, kupionych co prawda w aptece, ale przydatnych tak, jak umarłemu kadzidło.

Wreszcie poszłam po rozum do głowy i udałam się do dermatologa. Jesli ma się problemy ze skóra to lepiej zrobić to od razu 😉 Nie będe pisać jakie leki mi rzep[isała, bo jednemu zaleci to, innemu co innego. Mi pomogło. Do tego dermokosmetyki. To też niestety droga sprawa z pozoru. Też nie będę pisac o konkretnej marce, ale nie dajcie się nabrać, że jakies tam Vichy to dermokosmetyk. Nie i już. Kupcie porządne,w tedy zobaczycie różnicę. Ja kupiłam.

Z porad na forum wykorzystałam jedną – woda wapienna. Przepisał mi to lekarz i używam do przemywania twarzy. Super sprawa. I wam też to polecam, bo rzeczywiście skóra po tym jest świetna 😉

Kudełki

Nie każdy posiada bardziej lub mniej naturalną czuprynę a’la Violetta Villas lub Magda Gessler.

Większość z nas niestety nie ma czasu dbać codziennie o swoje włosy,a  dodatkowo sposób zywienia się przekłada się na to, że stają sie one po prostu bylejakie: matowe, łamliwe, słowem beznadziejne.

 

Parę ładnych lat temu na głowie miałam kilka kępek włosów (specjalnie pisze obrazowo, by pokazać, że było naprawdę kiepsko), do tego nijak nie chciały się układać. No i jak tu oszołomić księcia z bajki, by chciał mnie zabrać na ten dwór i uczynić swoją królową? Nie da się, ni czorta.

I wtedy przyjaciółka nakazała mi mycie włosów naparem z ziół.

Oto przepis:

po łyżce: szałwii, mięty, skrzypu, pokrzywy, kłącza tataraku, do tego do jasnych włosów rumianku, a do ciemnych kory dębu, to zalać szklanką wody i przygotować napar. Poczekać aż wystygnie, zlać do jakiegoś pojemnika. Te zioła zalać następnie 2 szklankami wody, zrobić napar nr II.

I teraz tak: włosy myć najprostszym ziołowym szamponem (żadnych cud ze sklepu z diabli wiedzą jaka chemią zamykającą i otwierającą coś tam, poprawiającą kolor itp), do mycia dodać napar nr 1. Potem spłukac włosy i do ostatniego płukania uzyć napar nr II, zostawiając go na włosach (zawinąć ręcznikiem i najlepiej poczekać tak ze 30 minut).

Włosy będą miały ładny ziołowy zapach. Różnice widać po jakichś 3 miesiącach, ale warto.

Z kolei czytałam w książce Joanny Chmielewskiej, że na włosy rzadkie podobno dobrze robi rycyna. Trzeba to wmasowywać (najlepiej szczoteczką do włosów), potem zostawiać we włosach i myć bardzo ciepłą wodą. Czy skuteczne nie wiem, nie stosowałam

Kura domowa wygląda ślicznie

Jak to przeczytam z milion razy to napewno w to uwierzę 😉

No niestety, nie mam czasu, by stać przed lustrem i powtarzać jak mantrę „ładnie wyglądam, ładnie wyglądam”. Język można sobie połamać. Poza tym wcale ładnie nei wyglądam. Pisałam wcześniej, iż mój wiek i rubensowskie nieco kształty powodują, że powabnie i ponętnie nie wyglądam.

Ale to wcale nie przeszkadza, by trochę o siebie nie zadbać.

Moim odwiecznym problemem sa pękające pięty i teraz, zimą to już w ogóle zmora, prawie spędzająca mi sen z powiem. No bo jak tu potem wiosną zakładać delikatne sandałeczki, jak ma sie przebrzydłe kopyta? No wiem, wyślecie mnie do pedikiurzystki 😉 Tyle to i ja sama wiem i sie sama już dawno posłałam, ale nic nie pomaga.

Ale że przetestowałam różne rzeczy to osobom mającym podobne problemy doradzę: DERNILAN 😉