Monthly Archives: Marzec 2012

Sałatka warzywna

U mnie w domu robiło się klasyczną sałatkę warzywną. A więc żadnych dodatków typu kiełbasa (kiełbasa warzywem nie jest), kukurydza, papryka itp.

Klasyka wiedzie prym.

Zakupiłam dziś na lokalnym targu warzywa: marchew, pietruszkę, selera, ziemniaki, cebulę i do tego jabłka (słodkie, ale kruche).  Do tego kiszone ogórki.

Zapytacie ile? A tak ze 4 marcherwki, 2 pietruszki, 1 mały seler, z 5 ziemniaków, 1 cebulka, 3 duże kiszone ogórki. No i puszka groszku konserwowego.

Warzywa ugotowałam nieobrane. Ostudzone obrałam.

W ogóle cały myk ze smaczną sałatką polega na drobniutkim pokrojeniu wszystkiego w kosteczkę, co też uczyniłam.

Normalnie robię własny majonez. Biorę 1/2 litra oleju, dodaje ok. 1 łyżeczki musztardy, szczyptę pieprzy i szczyptę soli, wyciskam cytrynę (parę kropel), dodaje 1 całe jajko i ubijam takim stojącym mikserem pałkowym. Dzis akurat majonez miałam kupny, więc wykorzystałam.

Sałatkę doprawiłam pieprzem, sola, łyżeczką musztardy i majonezem. Przełozyłam do misek i po wierzchu udekorowałam majonezem 😉

MNIAM 😉

 

 

Tadam!!!

Wiem, mysleliście zapewne, że porzuciłam myśl o dalszym pisaniu. O nie.

Niestety jednak moja doba ma jedyne 24 godziny, a ja zajmuje się jeszcze kilkoma innymi rzeczami (nie wspominam tu pracy i zajmowania sie domem) i właśnie te rzeczy musiały chwilowo wziąć górę.

Ale…

Pochwalić się muszę, że po raz pierwszy w życiu robiłam leniwe z białym serem. Przepis przeczytałam, po czym… reszta na oko. Kluski wyszły, ale jedna porcja była lekko za długo gotowana, więc zrobiła się ciapowata. Poza tym – było ok. Egzamin zdany. Polecam. Następnym razem zrobię klasyczne kopytka z samych ziemniaków.

Wczoraj zaś upiekłam muffiny. Pewnie pomyślicie, że za chwilkę umieszcze tu jakiś magiczny przepis. O nie 😉 Jestem leniwa, nie pamiętacie? Qra chodzi do sklepu i kupuje pudełko, po czym dodaje olej, wode i jajka i ma gotowe muffiny. Tym razem były to z wiórkami czekolady 😉 Jest ok 😉

 

Nastepny pomysł to taki, by dziś pojechać na targ i kupić warzywa, a następnie zrobić sałatkę jarzynową. To wrzuce jednak jako osobny przepis i post;)

Zielono mi…

Czyli trochę o kwiatkach.

Pisałam już, że byłam tak zdolna i zasuszyłam kaktusa? A tak, potrafie i takie cuda. Mimo to w moim domu dość bujni rośnie jakaś tam roślinność, przy czym przyznaję, że dość dobrze rosną storczyki i im właśnei chciałabym poświęcić te notkę.

Storczyków, a raczej ich gatunków jest mnóstwo i wiele z nich jest bardzo trudnych do uprawy. Sporo jednak nadaje się do uprawy w warunkach domowych, nie wymagając specjalnych zachodów, częstego podlewania i nawożenia.

Przy moim zapominalstwie i braku systematyczności to właśnie stroczyki wydają się byc idealnymi kwiatkami. Gdy sobie przypomnę podlewam je, a raczej namaczam korę drzewną, w której sa posadzone i tak sobie potem rosną przez dłuższy czas. Odwdzięczają się kwitnięciem mniej więcej dwa razy do roku,pięknymi duzymi kwiatami.

 

A jakie wy kwiaty hodujecie? Poświęcacie im duzo czasu? Jakich zabiegów wymagają?

Ból serca…

Chciałam sobie poprowadzic fajnego bloga.

Na początku wychodziło to całkiem nieźle. Owszem. Bawiłam się całkiem fajnie, po rosnącej ilości odwiedzin widziałam Wasze zainteresowanie.

No coż. Niestety zwykle znajdzie sie „czarna owca”, która chce wszystko zepsuć.

Paulinko – przykro mi – nie chce mi się więcej czytać, że powinnam mieć mopa parowego, że jestem durna, bo myje podłoge chemikaliami, że zatruję tym kota, że … i wiele wiele innych zarzutów.

Decyzja dojrzewała we mnie parę dni i umieszczam ją tu oficjalnie.

Ja chce, by strona się dalej rozwijała, była źródłem inspiracji dla wszystkich – dla mnie, dla moich znajomych i dla ich znajomych. Nie hccę, by była miejscem, gdzie ktoś będzie pokazywał „a u nas w Hameryce”.

Żegnam więc i mam nadzieję, że już nigdy więcej nie będę musiała blokować żadnego uczestnika ani strony ani tym bardziej bloga.

Pozostałych uczestników bardzo przepraszam, że robię to dopiero teraz.

A wyczyść to sobie parą

Nie miałam przekonania co do pary i wszelkich H2O mopów.

I nadal nie mam. I mieć nie będę. Będę do tej notki dopisywać argumenty, dlaczego to jednak nie jest ideał:

1.  „Para zabija roztocza, ale nie wchodzi głęboko i nie usuwa ich odchodów i resztek, a za to podwyższa wilgotność powietrza sprzyjając rekolonizacji.

 

Jeśli ktoś chce dawać argumenty – zapraszam, ale proszę bez informacji z reklamówek i PR-owych tekstów. Postarajmy się być rzetelni i nie piać z zachwytu nad wszystkim jak leci

Dbanie o siebie czy przeginanie

Zainspirowana komentarzem do jednej z notek stwierdzam, że należy zająć się tematem dbania o siebie.

Gdy myślę o swoim dzieciństwie to staje mi przed oczyma moja sąsiadka. Otóż ona była klasyczną kurą domową, na posiłek w domu czekali zawsze 2 panowie: mąż i syn, którzy nigdy jej w niczym nie pomogli. A ona kojarzy mi się z widokiem kobiety obładowanej siatami. Co do dbania: jej włosy nigdy nei widziały fryzjera, obcinała ja siostra, spódnice robiła sobie sama na drutach. Słowem wyglądała nijak.

Nie jestem zwolennikiem czy też zwolenniczką robienia z siebie plastikowej laski. Nigdy ni dopinałam sobie włosów, nie korygowałam nsa czy piersi. Ale dbam o włosy, chodzac do fryzjera, zmieniam ich kolor, by wyglądać ciekawie. Chadzam do manikiurzystki, by moje dłonie były zadbane. Odwiedzam pedikiurzystkę, nie tylko po to, by wygodnie mi się chodziło, ale też i po to, by moje stopy wygladały atrakcyjnie w sandałkach latem na plaży (nie noszę sandałków do pracy).

Pomiędzy robieniem z siebie miss plastik a nie dbaniem o siebie jest cała wielka przestrzeń, którą doskonale mozna wypełnić. I ja staram się to robić.

Sprzątanie

Qradomowa przyznaje, że dzisiejszy dzień spędza leniwie.

Wszystko w ogóle przez to, że Qradomowa pracuje w domu. Praca miesza sie trochę z wieszaniem prania, wysyłanie maili z prasowaniem i robieniem sałatki. Ma to oczywiście swoje dobre i złe strony.

Jedno jednak Qradomowa musi zrobić – a mianowicie posprzątać. Z powodu posiadania dziecka i kota podłoga w domu Qry zwykle wygląda tak, jakby była co najmniej sto lat nie sprzątana. Kot bowiem jest rasy skundlony pers (słowa dziecka) i traci włosy na potęgę. Można odkurzac codziennie, a i tak tak zwane koty z kociej sierści latają z kąta w kąt.

Qra więc co jakis czas łapie mopa i myje podłogę. Mycie mopem jest oczywiście takim sposobem na odwal się i jednak raz na jakiś czas Qra grzecznie nalewa odpowiednich chemikaliów i łups na glebę i myję podłogę jak przykazał stwórca – szmatą, ładnie, tak by nie było śladów. Ale Qra jak zaznaczono na samym początku jest stworzeniem leniwym, więc prosze się po niej nie spodziewać, że będzie na tych swoich kolanach dzień w dzień zasuwać ze szmatą.

Wracając do mopa, Qra zauważyła, że mop zostawia jednak na panelach brzydkie smugi. Więc wpadła na szalony pomysł dodawania płynu do płukania do mycia paneli. I wiecie co??? To skutkuje:)

Typowy pokój w pracy

Takie luźne przemyślenia i możecie się z nimi zgadzać lub nie.

Wyobraźcie sobie taki typowo meski pokój w pracy. Nie gabinet prezesa, ale miejsce, gdzie pracuja sami faceci, gdzie nikt więcej nei wchodzi, nie bywaja klienci. I co? Na ścianach mamy kalendarze z panienkami. Dowolna ilość, w różnej konfiguracji, z samochodami, bardziej lub mniej porozbierane.

Zastanawia mnie, że jednak takich kalendarzy z facetami jest jak na lekarstwo. Owszem są, ale mało. Czy męskie ciało nie jest sexy? Czy niechętnie powiesiłybyśmy jakieś ciacho w swoim pokoju? A może od razu czułybysmy, że zdradzamy tym naszego partnera?

No właśnie. Często jest tak, że to jednak kobieta jest tą potulną spolegliwą istotką, której nei wolno się umówić z kolegą (bo przecież od razu zdrada), nie może spojrzeć czy uśmiechnąć się do kogoś na ulicy (na pewno zdradza!), a juz powieszenie zdjęcia innego samca w pokoju w pracy świadczy o zdradzie w najwyższym stopniu.

Co wy na to miłe Panie?

Gotowanie zupy – kilka pytań

Widzę po komentarzach, że tu zaglądacie.

Powiedzcie mi zatem: jak gotujecie zupę (zwykłą, nie musicie opowiadać od A do Z, zalezy mi bardziej czego używacie jako podstawy – czyli na czym gotujecie tę zupę), czy dodajecie do zupy oleju lub masła?

Dziś właśnie wyczytałam na jednym z for, że mamy dodają masła do zupy. Jedyna zupa, która kojarzy mi się z masłem to zupa mleczna – kasza manna. Nic poza tym. Ale może ja rzeczywiście sobie utrudniam i powinnam: wlać wodę do gara, wrzucic kostke rosołową i dodać masła?

Która tak robi? Opowiedzcie.

 

Dzień Kobiet a…

Nie jestem tak stara, by pamiętać socjalistyczne obchodzenie Dnia Kobiet, ale zawsze wszędzie wspomina się nieśmiertelny goździk i paczkę rajstop. Tak jak z goździka to pewnie niespecjalnie bym się ucieszyła, tak rajstopy zawsze się przydadzą.

W każdym razie ówczesne świętowanie miało w sobie coś z obowiązkowości, masowości.

Potem mozna było obchodzić już domowo, o ile ktos chciał.

A teraz… Cóż. Pojawia się facebook i znów jest masowość. Nie wierzycie? A jednak. Dziś na profilu koleżanki widziałam zdjęcie, na którym ona po prostu tylko została „oznakowana” pośród wielu jego znajomych, przyjaciółek, koleżanek i pod spodem such, oficjalne, te same życzenia. Czy chciałabym w ten sposób? Nie. Wolę w ogóle nie dostać żadnych zyczeń, w ogóle nie być na rozdzielniku rozdawnictwa „1 goździk + 1 para rajstop + uścisk dłoni prezesa”.

Chcę byc jedną jedyna, zauważoną, docenioną. Ale nie tylko dziś, chcę by mój mężczyzna docenił mnie każdego dnia.

I tego Wam tak naprawdę życzę – nie dajcie się oznakowywać na zdjęciach razem z setkami koleżanek, nie dajcie się zrównywać z setkami innych współpracowniczek. Bądźcie jedyne, niepowtarzalne 😉 Bądźcie sobą;) Bądźcie kobietami.